Tytuł oryginału: All the Bright Places
Autor: Jennifer Niven
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 424
WSZYSTKIE JASNE MIEJSCA
Theodore FINCH codziennie rozmyśla nad różnymi sposobami
pozbawienia się życia, a jednocześnie nieustannie szuka cze-
goś, co pozwoliłoby mu pozostać na tym świecie.
VIOLET Markey żyje przyszłością i odlicza dni do zakończenia
szkoły. Marzy o ucieczce z małego miasteczka w Indianie i od
rozpaczy po śmierci siostry.
KIEDY Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży,
sześć pięter nad ziemią, nie do końca wiadomo, kto komu
ratuje życie. A gdy ta zaskakująca para zaczyna praco-
wać razem nad projektem geograficznym, by odkryć "cuda"
Indiany, ruszają - jak to określa Finch - tam, gdzie poprowadzi
ich droga: w miejsca maleńkie. dziwaczne, piękne, brzydkie
i zaskakujące. Zupełnie jak życie.
Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą - śmiałym,
zabawnym chłopakiem, który wcale nie jest takim wariatem, za
jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odli-
czaniu dni, a zaczyna je przeżywać. Uczy się żyć od chłopaka,
który pragnie umrzeć.
Odważna i piękna opowieść o miłości, przeżywaniu życia i młodych ludziach,
którzy znajdują siebie nawzajem, stojąc na skraju przepaści.
"Wszystkie jasne miejsca" przykuły moją uwagę ze względu na zapowiadane podobieństwo do twórczości John'a Green'a. Powieść ma bardzo urokliwą okładkę, a do tego naprawdę intrygujący opis, który sugeruje historię pełną emocji i niezapomnianych wrażeń. Trudna tematyka, którą porusza autorka dodatkowo zachęca czytelnika, sprawiając, że obok tego tytułu nie da się przejść obojętnie. Jeśli jesteście ciekawi jakie wrażenie zrobiła na mnie ta lektura, zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie.



















